Blog

  • Witamy na nowym pokładzie

    Witamy na pokładzie naszej wyjątkowej morskiej wyprawy.

    Przed nami rejs, do którego chcemy przygotować się spokojnie i z głową.

    Pierwszym zadaniem jest dokładne sprawdzenie jednostki, która będzie naszym domem na najbliższe dni.

    Kontrolujemy pokład, olinowanie, żagle oraz wszystkie najważniejsze elementy wyposażenia.

    Nie chcemy zostawiać niczego przypadkowi, dlatego przygotowujemy również zapasowe rozwiązania na wypadek niespodziewanych sytuacji.

    Każdy uczestnik rejsu powinien wiedzieć, gdzie znajdują się kamizelki ratunkowe i podstawowy sprzęt bezpieczeństwa.

    Sprawdzamy prognozę pogody, kierunek wiatru oraz warunki panujące na trasie.

    Plan rejsu musi być elastyczny, ponieważ morze potrafi zmienić swoje oblicze w ciągu kilku godzin.

    Przygotowujemy mapy, nawigację i wszystkie potrzebne informacje dotyczące portów, zatok oraz miejsc, w których możemy schronić się przed trudniejszą pogodą.

    Ważnym elementem przygotowań jest również zaplanowanie zapasów jedzenia i wody.

    Chcemy mieć na pokładzie wszystko, czego możemy potrzebować podczas dłuższego odcinka bez zawijania do portu.

    Przed wypłynięciem porządkujemy przestrzeń, aby każdy przedmiot miał swoje miejsce.

    Dzięki temu nawet podczas większej fali łatwiej będzie zachować porządek i bezpieczeństwo.

    Ustalamy także podstawowe zasady współpracy między członkami załogi.

    Na morzu dobra komunikacja jest równie ważna jak sprawny sprzęt.

    Każdy będzie miał swoje zadania, ale najważniejsze decyzje będziemy podejmować wspólnie.

    Chcemy również zostawić trochę przestrzeni na spontaniczne odkrywanie nowych miejsc.

    Nie każdy piękny widok da się przecież zaplanować z wyprzedzeniem.

    Naszym celem nie jest jedynie dotarcie do wyznaczonego portu.

    Liczy się także sama droga, wiatr w żaglach, szum fal i czas spędzony razem.

    Przed rozpoczęciem rejsu czeka nas jeszcze kilka prób i testów.

    Sprawdzimy działanie urządzeń pokładowych oraz komunikację między załogą.

    Przećwiczymy również podstawowe procedury, aby w razie potrzeby każdy wiedział, co robić.

    Im lepiej przygotujemy się teraz, tym więcej swobody będziemy mieli później.

    Chcemy wypłynąć z portu z poczuciem, że jesteśmy gotowi na przygodę.

    Jednocześnie pamiętamy, że morze zawsze wymaga szacunku i pokory.

    Rejs będzie okazją do sprawdzenia naszych planów, ale przede wszystkim do przeżycia czegoś nowego.

    Już teraz czuć atmosferę oczekiwania, gdy kolejne elementy przygotowań zaczynają układać się w całość.

    Jeszcze tylko ostatnie sprawdzenie wyposażenia, rzucenie cum i będziemy mogli ruszyć.

    Witamy więc na pokładzie i zapraszamy do wspólnej podróży, której właśnie zaczynamy nadawać pierwszy kurs.

  • Witamy na pokładzie

    Za tydzień wypływamy z Gdyni i na pokładzie panuje już lekkie zamieszanie. Jacht ma czternaście metrów długości, a nas będzie ośmioro. Na tak małej przestrzeni każdy plecak ma znaczenie.

    Co pakujemy

    Kapitan rozesłał listę rzeczy w poniedziałek wieczorem. Najważniejsze są dobre sztormiaki, bo na Bałtyku w październiku pogoda potrafi zmienić się w godzinę. Do tego miękka torba zamiast walizki, bo walizki nie da się upchnąć ani w kokpicie, ani w kajucie. Buty z jasną podeszwą, która nie zostawia śladów na pokładzie. Czapka, rękawiczki i dwie pary skarpet na zmianę, nawet jeśli w prognozie jest słońce. Leki na chorobę morską bierzemy wszyscy, także ci, którzy twierdzą, że ich to nie dotyczy.

    Prowiant i wachty

    Zakupy robimy w sobotę rano w hurtowni przy porcie. Na pięć dni rejsu planujemy ciepłe śniadania, prosty obiad i coś na nocne wachty. Termos z herbatą o trzeciej w nocy potrafi uratować humor całej załogi.

    Grafik wacht wisi już na drzwiach mesy. Każdy stoi po cztery godziny, w parach, żeby nikt nie był sam przy sterze. Pierwsza noc należy do mnie i do Kasi.

    Bezpieczeństwo

    Przed wyjściem z portu kapitan zrobi odprawę. Pokaże, gdzie leżą kamizelki, tratwa ratunkowa i apteczka. Każdy musi umieć wpiąć się w lifeline, zanim wyjdzie na dziób. Przećwiczymy też manewr „człowiek za burtą”, bo w teorii wydaje się prosty, a w praktyce wcale taki nie jest. Radio VHF będzie włączone przez cały czas na kanale 16.

    Trasa

    Plan zakłada Bornholm, potem Christiansø, a jeśli wiatr pozwoli, krótki skok do Ystad. Wiatr zwykle ma jednak własne zdanie. Dlatego trasę traktujemy jako propozycję, a nie obietnicę. Ostateczną decyzję kapitan podejmie każdego ranka, patrząc na prognozę.

    Na koniec

    Część z nas płynie pierwszy raz i trochę się denerwuje. To normalne. Po dwóch dniach na morzu rytm wacht wchodzi w krew, a kołysanie przestaje przeszkadzać. Będziemy pisać krótkie relacje z każdego portu, o ile złapiemy zasięg. Trzymajcie kciuki za dobry wiatr.

    Witamy na pokładzie!

  • Hello world!

    Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing!